niedziela, 22 lutego 2015

info


Kochani, wiem że podoba Wam się moje opowiadanie bo przekazaliście mi to w komach i na GG. Po dodaniu rozdziału ilość komentarzy zmniejszyła się dwukrotnie. Gorąco Was proszę o dodawanie komentarza pod rozdziałem. Wystarczy nawet zwykłe super. Mam nadzieje, że pod tą notką pojawi się więcej komów, a wtedy dodam rozdział. Pamiętajcie, wystarczy komentarz typu "super" albo "fajne",bo każdy podnosi mnie na duchu

Kocham Was
Lu♥

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 01~"Jeszcze będziecie mi się tu miziać po kątach!"

 
Z dedykacją dla Stevie Blanco
Ten blog jest dla ciebie
 

Cześć-życiła wchodząc do ich ulubionego miejsca. Tylko tu mogli się poczuć jak normalni ludzie. Ludmiła nie musiała nosić obcisłych sukien, Leon uczyć się zarządzania rodziną, a Diego przebywać ze swoją nową żoną, której z resztą nie kochał, bo jego serce skradła Lara. Blondynka wskoczyła na stół trzymając w dłoniach plik kartek na, których był już zapisany cudowny i wyjątkowo wredny plan Ludmiły. Bracia Verdas spojrzeli na nią zdziwieni. Wyglądała inaczej niż zwykle. Na ramionach kobiety spoczywała czarna ramoneska, a nogi zdobiły malinowe trampki do kolan, które idealnie komponowały się z czarnymi rurkami i podkreślały smukłe nogi blondynki. Włosy były całkowicie rozpuszczone, a ich kolor odstawał trochę od miodowego. Usta podkreślone były na malinowo i dopasowane do sznurówek butów.
-Nowy styl, nowa ja. Koniec z sukniami-powiedziała i podała rodzeństwu teczkę. -Obejrzyjcie sobie i oceńcie-powiedziała i zaczęła teatralnie przeglądać gazetę modową leżącą na stole. Diego i Leon przewracali kartki oszołomieni. Nie wiedzieli, że ich siostra to taka intrygantka. Podnieśli głowę i oszołomieni spojrzeli na Ludmiłę, która niewzruszona przeglądała coś w swoim białym IPhone.
-Ludmił0 Verdas, czy ty to sama wymyśliłaś?!-krzyknęli na równi, a ona spojrzała na nich zdziwiona.
-Ok, siostra to jest genialne, ale jak zamierzasz tu ściągnąć Fran, Lare i Fede skoro staż pilnuje całego miasta?-zapytał Diegito.
-Prosto-powiedziała, a do pomieszczenia weszły trzy wymienione wcześniej osoby. Francesca wpadła w objęcia Leona, a Lara spojrzała wściekła na bruneta. Ludmiła przytuliła Federico. Kiedy wszyscy się już przywitali blondynka wyjęła sześć czarnych bluz z kapturem i kolejno podała je innym według rozmiaru. Wszyscy ubrali się i zaczęli rozdzielać w grupy.
-Dlaczego nie mogę być w grupie z Francescą?-zapytał wyraźnie nieusadysfakcjonowany szatyn przytulając włoszkę do siebie. Ludmiła spojrzała na nich z obrzydzeniem
-Nie ma mowy. Jeszcze będziecie mi się tu miziać po kątach-powiedziała na co Federico i Diego wybuchli śmiechem. Leon odwrócił się napięcie i wyszedł z budynku, a dziewczyny rozbawione udały się w drugą stronę.
***
-To Priscilla krzyknęła Lara poprawiając kaptur bluzy. Szybko ruszyły za  blondynką. Ludmiła odczuwała odwagę, ale i strach. Była ciekawa jaką tajemnicę skrywa jej mama i dlaczego akurat Alex miał zostać jej przyszłym mężem. Jednak ona postanowiła sobie jeden warunek: Wyjdzie tylko za Federica. Kochała tylko jego, a Alex nie był dla niej dobry-Czasami nawet próbował to z nią zrobić. Jednak zawszę odmawiała pewna swojej miłości do Pasquarelli'ego.
-Czemu ona spotyka się prywatnie z Twoim przyszłym mężem?-zapytała zdziwiona Włoszka.
-Nie, ona go prawie nie zna-powiedziała Lu. Lara zarzuciła kaptur na głowę i weszła do restauracji. Podeszła do stolika Priscilli i Merroniego. Spytała się o coś po kryjomu przyczepiając pluskwę po stołem. Wyszła z budynku i razem z dziewczynami pobiegły do ulubionego miejsca rodzeństwa. Chłopaki byli już na miejscu. Lara podłączyła telefon do komputera i wszyscy wsłuchali się z rozmowę.
-Masz ich zabić, a ją najlepiej zgwałć!-powiedziała szeptem Pris
-Ale kogo?-zapytał jakby nie wiedział o co chodzi Alex
-Ty jesteś głuchy czy co? Masz to robić........

sobota, 14 lutego 2015

Prolog~Będzie dobrze

 

Miłość to raptem słowo. Słowo z kina, z książki, z kolorowego pisma. Tak wielu ludzi wierzy, że wystarczy je wypowiedzieć i już będzie dobrze, bo ono uleczy, uratuje, oczyści. A to tylko słowo. Łatwo je wypowiedzieć, równie łatwo unieważnić. Ale spróbuj je przekształcić w prawdziwe, trwałe uczucie, zmień je w ściany domu, który stać będzie latami, niczym nie zagrożony i da ci szczęście, bezpieczeństwo, poczucie sensu i radości z każdej spędzonej wspólnie chwili. To jest trudne, a często niemożliwe. Nie wielu to umie. Naucz się tego.

Dała upust łzą. Przejechała opuszkami palców po grubej szybie okna pokrytej kroplami deszczu. Chłopak schował głowę w kolanach. Płakał-Tak Diego Verdas jeden z dwóch najsilniejszych mężczyzn w rodzinie Verdas płakał. Jednak każdy ma swój słaby punkt. Do pokoju wpadł zdyszany Leon. Najpierw podszedł do siostry i przytulił ją mocno, a następnie poklepał bruneta po plecach. Usiadł na starej sofie, która pod jego ciężarem zaskrzypiała na co szatyn skrzywił się znacząco. Sam nie był w najciekawszej sytuacji. Zabrano mu najważniejszą rzecz w życiu-Miłość. Tak rodzice chcą wydać go za mąż, a przecież nie może to być Francesca. Państwo Verdas mieli jedną zasadę- Ich dzieci muszą wyjść za zamożnych ludzi z wykształceniem. No bo kim była urocza włoszka, która skradła serce szmaragdowookiego? Zwykłą dziewczyną z miasteczka. Nie mógł z nią być chociaż chciał. Ludmiła zeskoczyła z parapetu i rzucając w stronę braci głośne Wszystko będzie dobrze wyszła z budynku. Jej rodzice byli bez serca. Chcą być bogaci więc zabrali jej Federico, Leonowi Francesce, a Diegowi Lare. Jednak dziewczyna nie zamierzała się poddać. Ruszyła w stronę swojego domu obmyślając już plan.........